O dzielnym chłopcu
Dawno, dawno temu za górami za lasami, w dolinie osłoniętej górami żył mały chłopiec. Był odcięty całkowicie od świata, a jego jedynymi przyjaciółmi były zwierzęta. Życie upływało mu powoli, lecz był bardzo szczęśliwy. Nie znał innego świata oprócz swojej małej doliny. Nie znał tez swoich rodziców, gdyż umarli jak był jeszcze bardzo malutki. Zaopiekował się nim pewien mądry starzec. On tez nauczył go niezbędnych rzeczy potrzebnych do przeżycia.
Chłopiec wiedział jak zdobyć pożywienie i jak zabezpieczyć się przed nadchodzącą srogą zimą, która była najgorszym okresem do przetrwania. Czasami był jednak bardzo samotny, brakowało mu osoby, do której mógłby się przytulić. Bał się, co będzie, gdy tego dobrego Pana zabraknie i zostanie samiuteńki w swojej dolinie. Starzec opowiadał mu nie raz, że istnieje większy świat, w którym żyje bardzo wielu ludzi takich jak on. Dla chłopca opowieści te były niezwykłe słuchał je z zapartym tchem. Obiecał sobie, że kiedyś wszystkie te niezwykłe rzeczy zobaczy na własne oczy. Nadeszła zima. Siarczysty wiatr przeszywał do szpiku kości. Stara chata, w której mieszkał chłopiec ze starcem nie dawała idealnego schronienia. Tej zimy zabrakło im także pożywienia. Starzec ciężko chorował. Chłopiec z całych sił dbał o niego, jednak wiedział, że nie ma odpowiednich lekarstw, aby uzdrowić staruszka, a pożywienia wystarczy już tylko na dwa dni. Postanowił poszukać pomocy u innych ludzi. Strasznie się bał, gdyż nie wiedział, co go czeka, przerażał go ten ogromny świat jednak z drugiej strony był jego bardzo ciekawy. Wiedział także, że jest to jedyny ratunek dla jego przyjaciela. Przez tydzień wędrował dzień i noc, przedzierał się przez zaspy walczył ze śnieżycą. Aż dotarł do miasteczka oddalonego 200 km od jego doliny. Nie wierzył własnym oczom, gdyż już nie raz chciał się poddać i zaprzestać dalszej podróży. Był zmęczony i głodny, a nogi miał opuchnięte i całe w bolesnych bąblach. Jednak jego wytrwałość została nagrodzona. Znalazł wspaniałego lekarza, który pomógł jego ukochanemu staruszkowi. I żyli długo i szczęśliwie